czwartek, 3 września 2015

Who I Am

Who I Am...
Hi everyone...
Nie wiem czy jeszcze ktokolwiek to czyta, ale...cóż
bardzo dawno mnie tu nie było, chciałbym wszystkim powiedzieć jak wiele się u mnie zmieniło, mianowicie jak wszystkim już wiadomo jestem gejem, mam kochającego facet ( jesteśmy razem już 4 lata),  obecnie pracuję w drukarni w Chorzowie, na przygotowalni o co chodzi, już tłumaczę...więc zajmuję się przyjmowaniem planów, rozpisywaniem planów, oznaczaniem planów, następnie wycinam filmy i świecę płytki z tych filmów potrzebne do drukowania na tzw PAD-zie i Sicie (świecenie klisz na sitach-do sitodruku)...kolejnym etapem jest wypłukanie płytek w roztworze spirytusowym, znalezienie w danej lokalizacji przyrządu pasującego do danej rzeczy na której druk będzie wykonany...kolejnym etapem jest namieszanie odpowiedniego odcienia farby odp. standardom i zamówieniu, które złożył klient...wreszcie wydawane są plany, przyrządy, filmy i farby na dany rodzaj maszyny drukującej...dodatkowo zajmuję się muzyką, organizujemy wraz z moją ekipą karaoke, występy i imprezy, na których sami występujemy, mamy również w bardzooo niedalekich planach nagranie solowych projektów, gdzie kilka nagrań jest już zamówionych w studiu nagraniowym w Centrum Kultury w Chorzowie...dodatkowo wraz ze swoim partnerem mamy zamiar wyjechać do Holandii by tam wziąć ślub, a następnie wrócić do Polski, mimo to, że w świetle polskiego prawa nadal będziemy "obcymi" dla siebie ludźmi, to będzie swego rodzaju umocnienie naszego związku dla Nas.
This Is Who I Am...no właśnie jestem tym kim jestem, dawniej przejmowałem się opinią innych, jak zareagują na wieść, że jestem gejem, co powiedzą, pomyślą, ALE TERAZ NIE INTERESUJE JUŻ MNIE TO jak to mój kolega z zespołu powiedział "Nie ważne, czy mówią o tobie źle, czy też dobrze, grunt, że w ogóle mówią...przynajmniej istniejesz..." i tego się trzymam, więc This Is Who I Am jest moją dewizą życiową i z wraz z nią i podniesioną do góry głową mam zamiar iść przez swoje życie, bo to kim jestem jest moją sprawą, gdyż inni nie przeżyją mojego życia za mnie, również w planach wokalnych jest właśnie przeze mnie nagrywana piosenka Leny Katina Who I Am. bo kurwa jestem kim jestem i dobrze mi z tym a ludzie...niech gadają...drugą dewizą jest cytat "Widzę, że niektórzy mają zajebiście NUDNE życie, skoro interesują się moim..." i to też jakże trafne i ZAWSZE na czasie pozdrawiam tych, którzy interesują się nadmiernie moim życiem i życzę wam chuje w dupę dwa i tona szkła aby się lepiej działo...tak jak kiedyś odpowiedziałem kilku osobom na pytanie "dlaczego taki jesteś" moja odpowiedź "jestem wredną suką dla tych, którzy są dla mnie wrednymi sukami i sobie na to zasługują"...także OTO KIM JESTEM (This Is Who I Am)

środa, 20 sierpnia 2014

WIELKIE ZMIANY czas wprowadzić ;)

Witajcie baaaaardzoooo Was przepraszam za moją dłuuuugąąąą nieobecność,ale tak, jak wspominałem w którymśtam z kolei poście brak czasu... U mnie trochę się pozmieniało...rzuciłem szkołę, mieszkam sam, pracuję...ale może od początku, zanim zamieszkałem zupełnie sam mieszkałem w Chorzowie od grudnia 2013r. ze swoim znajomym, którego znam z praktyk, które odbywałem w jednym w Katowickich hoteli Best Western Premier Katowice Hotel a dokładniej w Restauracji tegoż Hotelu. Praktyki odbywałem jako kelner rzecz jasna, później wyprowadzka od siostry i mieszkanie z w.w. znajomym...następnie podjąłem prace w Solidzie na liczarni pieniędzy jako Liczarz na dziale Zasiłków do Kas Fiskalnych w między czasie przewinęła się w moim życiu znajomość z miom byłym/obecnym facetem, przyjeżdżał do mnie, spędzaliśmy tak dużo ze sobą czasu, że w końcu powróciły dawne chwile i znów powiedzieliśmy sobie "tak kocham Cię" jest to piękne, gdyż ponad rok czekałem na Niego i dla Niego, by ostatecznie znów się z Nim związać...aż w końcu nieoczekiwanie przyszedł Maj zrobiło się gorąco i nadszedł czas wyprowadzki na tzw. swoje, również w Chorzowie...wiadomo sterta zapakowanych po brzegi kartonów i jazda...po całym tym zamieszaniu nadszedł czas na urządzenie mieszkania...szkoda tylko, że właśnie sam...mój facet musi trochę poczekać, aż dostanie umowę na stałe w nowej pracy...później już było tylko z górki, wybieranie nowych kolorów ścian, gruntowne sprzątanie, porządkowanie i ostateczne przemeblowanie...same zmiany, ale jak to dobrze, że na lepsze...na chwilę obecną to tyle z mojego życiorysu...wkrótce znów coś tutaj dodam i podzielę się z Wami moim przeżyciami, doświadczeniami i wzlotami jak i upadkami, po których mam nadzieję szybko będę się podnosił...Pozd. a tym czasem dla Was pioseneczka, którą niedawno miałem okazję zaśpiewać w jednym z Klubów dla osób LGBT w Katowicach. oczywiście jak zawsze Każdą piosenkę śpiewałem z pamięci, niepotrzebny był mi projektor, to tak skromnie się pochwalę hihi...

środa, 14 sierpnia 2013

Siła Marzeń

Witajcie, dawno mnie tu nie było,a obiecałem sobie,że będę dodawał przynajmniej jeden post dziennie...ale cóż...brak czasu :)
Z poniedziałku na wtorek spędziłem ze swoim Misiem "Gorolem" ;) cudowne popołudnie,a później noc...ale szczegóły tych wspaniałych chwil zachowam dla siebie głęboko w pamięci i w sercu... ;P
A więc marzenia mają w sobie magiczną moc, siłę, która w jakimś stopniu oddziałuje na człowieka,na jego psychikę,czasem życie codzienne... gdyby nie marzenia człowiek straciłby sens dążenia do czegokolwiek; do zdobycia zawodu, do zdobycia dobrze płatnej pracy, wybudowania domu, spłodzenia potomstwa, marzenia umacniają nas w tym, w co wierzymy, dają siłę na nowy dzień, ponieważ póki człowiek wie, że są marzenia, a więc i plany, ambicje, cele i dążenia z nimi związane, chce żyć, gdyż z całego serca wierzy w to, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym spełnią się jego marzenia, nawet te najskrytsze, nawet takie, w których spełnienie nie do końca wierzyliśmy, gdyż naszym zdaniem graniczyło to  z cudem. Każdy z nas powinien mieć marzenia, nawet najmniejsze, bo każdy doczeka ich spełnienia, niektórzy w krótszym, a niektórzy w dłuższym czasie.
Ja kiedyś też tak myślałem..."a po co mi marzenia, skoro i tak się nie spełniają, po co się łudzić i zajmować się "idiotycznymi rzeczami" " myliłem się, powoli marzenia zaczęły się spełniać, uczę się w zawodzie, który od dziecka mnie fascynował, mam przystojnego i kochającego mężczyznę "Gorola zza "Granicy" ;););)...czegóż chcieć więcej... Ale też nie można zdobywać, realizować marzeń "po trupach", ponieważ co to za satysfakcja budować swoje szczęście, realizować się na czyimś nieszczęściu, krzywdzie... dla mnie ktoś, kto buduje swoje szczęście na nieszczęściu drugiej osoby jest zwykłym śmieciem...i mam nadzieję, że los takiemu komuś odpłaci i to z nawiązką...Życzę Wam dobrej nocy, a na zakończenie piosenka od Gosi Andrzejewicz "Siła Marzeń" Pozdrowionka




niedziela, 11 sierpnia 2013

And Here Again... ;););)

And so like I wrote in my title...And here again...koniec urlopu a za razem tego dobrego...
z jednej strony strasznie mi się nie chce iść do pracy,ale z drugiej strony marzę...ehh i znów te marzenia, tak, jak wspomniałem we wcześniejszym poście; marzenia towarzyszą nam każdego dnia, w każdej chwili...więc z jednej strony nie chce mi się iść do pracy, ale z drugiej strony marzę o tym, ponieważ brakuje mi tego, brakuje mi znajomych twarzy, mojego ukochanego paleciaka nr.23, towarowania półek, grzebania w paletach z dostaw, paletowania towaru a później foliowania palet aż do porzygania się z łażenia wokół tych palet...ehh jak w ogóle wygląda taka praca, najlepiej zacząć od początku...Idę do Silesia City Center schodzę na parking pod tesco, wchodzę przez drzwi dla personelu, wyjeżdżam windą do góry i idę do szatni...następnie przebieram się,następnie schodząc na halę magazynową odbijam swoją kartę w czytniku...idąc przez magazyn przeglądam palety w poszukiwaniu swojego towaru,który zabieram na paletę a paletę wyciągam na halę marketu swoim ulubionym paleciakiem nr.23. następnie dokładam towar i fejsuję go w celu uporządkowania towaru na półce,później już tylko oczekiwanie na kierownika zmiany nocnej, który sprawdza co jest zrobione, jak są palety zabezpieczone i ostatecznie podpisuje listę ewidencyjną, wreszcie upragniony koniec, jest godzina 23:00 wchodząc na piętro do szatni po drodze naciskam przycisk "Wyjście" i odbijam swoją kartę idę do szatni,przebieram się z ubrań ubrudzonych proszkami,płynami do naczyń i płynami do prania i wreszcie wychodzę do domu z niecierpliwością oczekując na kolejny, pracowity dzień...a raczej noc...I tu świetnie pasuje fragment piosenki "Waiting" Leny Katiny z jej solowego projektu...

...Czekam,
Będę wciąż czekała na Ciebie,
Czekam, dalej czekam tylko dla Ciebie,
Uciekaj, czy powinieneś zostać?
Uciekaj, czy powinieneś zostać?
Uciekaj, uciekaj,
Czekam,
Czekam na Ciebie,
I dalej czekam, czekam na Ciebie...






A jednak...Marzenia się spełniają...wystarczy tego mocno chcieć...

Ehh i znów te marzenia,gdzie by nie spojrzał tam marzenia...

Kolejnym z moich najskrytszych marzeń,oczywiście było spotkać kogoś z kim na prawdę będę szczęśliwy, po wieeelu nie udanych próbach/związkach znalazłem kogoś, na kim mi strasznie zależy, kogoś z kim wiem, że będę szczęśliwy, kogoś, na kim NA PRAWDĘ mi zależy...jednym słowem, tak, to jest ten...tzw. Książę z bajki...wielu było "niby tych na stałe..." ale później...po dwóch tygodniach lub po kilku miesiącach się okazywało, że to oni nie wiedzą czego tak na prawdę chcą, pierwszy łudził się, że były do niego wróci i mnie dla niego zostawił, jak się później okazało, były miał go w czterech literach, kolejny to był Polak mieszkający w Hiszpanii, chciał bym przyjechał, zaczął szkołę tam, później się mu odwidziało, pretekstem było to, że mieszka obok Polska rodzina, która się wszystkim interesuje i co on im  powie... co ich to obchodzi, ale cóż, kolejny mieszkał w Anglii, też Polak, nie słyszący...i ta sama śpiewka, i co...zrezygnował z moich uczuć tylko dlatego, że mieszkał z byłym, który znalazł mu pracę, pozwolił mu mieszkać u niego i nie jest w stanie się od byłego wyprowadzić z właśnie tego powodu...na szczęście spotkałem Kogoś, w waszym Śląskim języku GOROLA tzn z Sosnowca również w Waszym języku zza tzw "GRANICY"z Kim chcę dzielić swoje dni i noce, życie i łoże...Kogoś z Kim wiem,że będę szczęśliwy, Kogoś z Kim wiem, że na prawdę żyję Paweł sprawił, że moje życie nabrało barw, każdego dnia sprawia, że czuję się lepszym człowiekiem, chcę być z Nim szczęśliwy i dać Jemu szczęście, chcę być z Nim zawsze, w smutku i radości, w chorobie i zdrowiu... Kocham Go...I chcę aby został...Pozdr. dla odwiedzających. ;););)

Pojęcie Marzeń...

Witam wszystkich,aczkolwiek niewielu to czyta, no ale takie są początki chyba każdego, kto dopiero co założył bloga...tą część bloga chciałbym poświęcić marzeniom tym spełnionym, tym w trakcie spełniania i tym jeszcze nie spełnionym, co to są w ogóle marzenia...A więc marzenia są to fantazje, myśli i wyobrażenia, które występują w trakcie pełnej świadomości, mogą one dotyczyć przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Dotyczą również różnych tematów, wyróżnia się m.in. marzenia dotyczące sukcesu, czynów bohaterskich, relacji z innymi ludźmi, religijne, itp.
Dotyczą one bardziej złożonych konstruktów myślowych, bądź rzeczy bardzo prozaicznych.

...ehh a więc o czym właściwie marzymy ; marzymy o dalekich podróżach w przestrzeń kosmiczną, o dobrej posadzie/stanowisku, o sławie, o różnych rzeczach materialnych lub duchowych, o zdobywaniu coraz to większej wiedzy, doświadczenia...
Jednak ja marzę o czymś bardziej przyziemnym, moim największym marzeniem jest podróż do USA, a dokładniej do miasta zwanego Miastem Aniołów, czyli Los Angeles...tak Los Angeles jest przepięknym miastem, malownicze Hollywood Hill's, wspaniała Aleja Sław, przecudne drapacze chmur w dzielnicy Downtown L.A., najdłuższe i przepiękne ulice m.in. South Figueroa Street po której poruszały się wozy służące do nagrania teledysku All About Us. by t.A.T.u. między innymi dlatego chciałbym tam pojechać, by następnie wsiąść w jakże przepiękny samochód Chevrolet Camaro SS 396 cabrio z 1969r. i zwiedzić całą trasę zdjęciową do w.w. teledysku m.in. Japońską Hodori Restaurant, skrzyżowanie przed tą restauracją ( West Olympic Bulvard i South Vermont Ave, tunel West 2nd Street łączący ulicę South Figueroa Street i South Hill St. , parking przy Francisco St. , wiem, że może i to trochę idiotyczne, ale każdy z nas marzy o czymś innym...
życzę Wam zatem miłego, słonecznego i słodkiego lenistwa w niedzielne popołudnie...a na zakończenie teledysk o którym mowa...


sobota, 10 sierpnia 2013

Na dobry początek ;)


Hmm, mój pierwszy blog, w sumie czego tu się spodziewać po nowicjuszu, a więc...czego można chcieć od życia... oto jest pytanie, jeśli chodzi o mnie, zwykły, szary, prosty człowiek pochodzący z gór, na dodatek ze wsi mieszkający w Wielkim Mieście... ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie, to skąd pochodzę ??? No tak, dla wielu ludzi nie liczy się to, jakim się jest, co ma się w środku, nie liczą się uczucia, ale wygląd zewnętrzny, to ile ma się w portfelu, z jakiej rodziny się pochodzi, SKĄD SIĘ POCHODZI, jakie ma się wykształcenie... IDIOTYZM I PARANOJA... Czy należy ludzi w ten sposób kategoryzować ??? Może i mam całkiem inny tok myślenia i inaczej pewne rzeczy rozumuję i sobie odpowiednio i na swój sposób tłumaczę, przez to, że sam doświadczyłem takiej kategoryzacji, może i dlatego dla mnie wszelkie granice poróżniające ludzi są zatarte i za cholery nie umiem pojąć, zrozumieć, dlaczego i jak można ludzi w jakikolwiek sposób kategoryzować, dla mnie nie ważne jest czy jesteś Ślązakiem, czy jak to inni mówią "gorolem" czy Góralem, aczkolwiek i gorol i góral to jedno i to samo " Określenie to, powstało w górnośląskich miastach, natomiast samo słowo gorol oznaczało po prostu mieszkańca gór, czyli górala, po śląsku górol (śląs. gůrol). Ja tak, czy siak nie widzę różnicy, człowiek to człowiek, każdy z nas kocha, chce być kochanym, odczuwa głód, pragnienie, strach, radość, ma wady i zalety, (które pokochasz/zaakceptujesz, lub nie)... dlatego nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy w jakikolwiek sposób kategoryzują innych.
Na koniec przepiękna moim skromnym zdaniem piosenka Połówki nieistniejącego już zespołu t.A.T.u.
Dobrej nocy ;););)